Łączna liczba wyświetleń

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 7
*Violetta*
Gdy dziewczyny do mnie podbiegły uściskałam je i poszłam z nimi do Resto, ponieważ miałyśmy jeszcze 30 minut do pierwszej lekcji z Angie.

*Camila*
Widziałam jak Francesca, Ludmiła i Viola poszły do Resto, ale mi zbytnio nie chciało się iść z nimi, byłam strasznie przybita bo podobał mi się Brodway. Nagle ktoś usiadł obok mnie
- Co się stało? Nie wiesz, że smutek piękności szkodzi?- Powiedziała ta osoba. Odwróciłam się i zobaczyłam że to siedzi Brodway. Byłam strasznie zaskoczona
- Nic się nie stało tak sobie po prostu siedzę i cieszę się że Viola wreszcie wyszła ze szpitala.- Oczywiście skłamałam, bo nie mogłam tak po prostu mu powiedzieć, że mi się podoba.
-Ta jasne. Jakoś ci nie wieże, ale mam pomysł... może pójdziemy do Resto po zajęciach poprawisz sobie humor i może powiesz mi co się takiego stało.- Powiedział Brodway i objął mnie ramieniem.
- Z wielką chęcią pójdę- Ucieszona mu powiedziałam
- Spotkajmy się na miejscu o 17 dobrze?- Zapytał z nadzieją w glosie
- Dobrze, na razie muszę już iść bo się jeszcze nie przywitałam z Violettą.- Nie chciałam jeszcze iść ale i tak zaraz miały być lekcje
- Dobrze do zobaczenia.- Powiedział Brodway i pocałował mnie w policzek. Byłam w siódmym niebie. Pobiegłam od razu do dziewczyn i im o tym powiedziałam ucieszyły się tak samo jak ja.


*Leon*
Zobaczyłem, że Violetta jest w Resto z dziewczynami więc nie chciałem jej przeszkadzać w końcu długo się z nimi nie widziała. Poszedłem do Andresa i zobaczyłem że idzie tam tez Maxi. Weszliśmy do Sali w której siedział, było widać że jest przybity.
-Co jest Andres?- Zapytałem razem z Maxim
- Nie ważne- Powiedział ze smutkiem Andres i już chciał wychodzić ale go zatrzymałem
-Chwila, jesteśmy twoimi przyjaciółmi, nam możesz powiedzieć wszystko- Powiedziałem z nadzieją ze powie nam o co chodzi
- Chodzi o to, że Ty masz Violę, Maxi ma Naty, a i wygląda na to że Brodway ma Camilę.- Powiedział Andres
- Stary na pewno sobie kogoś znajdziesz- Odparł Maxi. Nagle do Sali weszła Ludmiła.
-Cześć chłopaki, Andres mógłbyś mi pomóc z piosenką na zajęcia Angie?- Zapytała i uśmiechnęła się do niego. Andres od razu się rozweselił i poszedł z Ludmiłą.
- Leon, za 2 tygodnie wasze urodziny masz coś dla Violetty?- Zapytał Maxi
- Tak mam do niej niespodziankę, tylko nie wiem czy się zgodzi- Powiedziałem
- Jak cię kocha to na pewno się zgodzi-Powiedział Maxi, poklepał mnie po ramieniu i poszliśmy na zajęcia.
*W tym samym czasie w Resto
*Violetta*
- Viola, za tydzień urodziny twoje i Leona masz coś dla niego?- Zapytała Naty, która właśnie do nas dołączyła
- Tak mój tata pomógł mi wybierać-Odparłam z dumą. Miałam dla niego coś o czym od dawna marzył…
-Lepiej już chodźmy na zajęcia- Powiedziała Fran a my wszystkie się z nią zgodziłyśmy.
*6 godzin później dom Violi
Muszę jeszcze porozmawiać z Leonem gdzie wyprawimy naszą imprezę urodzinową, ale porozmawiam z nim o tym jutro.

*Francesca*
Zadzwoniłam do Cami, ale ona nie odbierała, pewnie dlatego,  że była z Brodwayem mam nadzieję że ten związek wypali. Nagle dostałam sms’a. „Spotkajmy się jutro w parku o 11. Marco” Byłam ciekawa skąd on ma mój numer, ale pewnie od Camili. Marco podobał mi się od dłuższego czasu i ja mu chyba też. Mam nadzieję że coś z tego będzie.
*Następny dzień rano
*Violetta*
Razem z Leonem ustaliliśmy że imprezę urządzimy w jego domu bo nie będzie jego rodziców. Zaprosimy Angie, mojego tatę, Francescę, Ludmiłę, Naty, Camilę, Andresa, Maxiego, Brodwaya i Marco. No właśnie Camila była wczoraj z Brodwayem ciekawe jak poszło muszę do niej iść.
*W domu Cami
- I jak tam wczorajsza randka z Brodwayem?- Zapytałam zaciekawiona
- Wspaniale, ale mówię to tobie pierwszej…jesteśmy parą!- Krzyknęła podekscytowana Camila.
- Jeju nawet nie wiesz jak się cieszę, a właśnie ty i Brodway jesteście zaproszeni na urodziny moje i Leona za tydzień w sobotę.- Musiałam jej to w końcu powiedzieć bo bym zapomniała
- Dziękujemy- powiedziała
-Niestety muszę już iść do zobaczenia w poniedziałek w studiu- Pożegnałam się z Cami i poszłam do domu.

*Francesca*
Wystroiłam się w sukienkę w czerwone kwiatki i czekałam na Marco. Po 10 minutach przyszedł z bukietem moich ulubionych kwiatów
- Fran, będę walił prosto z mostu- Powiedział a ja się zarumieniłam
-Słucham…-Powiedziałam zaciekawiona, ale chyba wiedziałam co chce mi powiedzieć
- Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Powiedział i mnie pocałował
- Tak, tak i jeszcze raz tak!- Krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. W parku siedzieliśmy jeszcze jakieś 3 godziny a z nim czas mi szybko mija, odprowadził mnie do domu a ja ucieszona zadzwoniłam do dziewczyn i wszystkie się ucieszyły.

*Tydzień później dom Leona
*Leon*
Przyszli już wszyscy ale nie mogę znaleźć Violi. Po 15 minutach zobaczyłem, że uradowana biegnie w moją stronę
- Chodź po swój prezent- powiedziała i zaczęła mnie szarpać przed dom. Stało tam piękne czerwone Lamborghini. Od razu uściskałem Violettę i namiętnie pocałowałem.
- Chcesz się przejechać?- Zapytałem Violi
-Jasne że tak!- Powiedziała i wsiadła do auta
Pojechaliśmy nad jezioro niedaleko. W pewnym momencie zapytałem się Violetty
- Mamy już po 18 lat i tak się zastanawiam czy chciałabyś ze mną zamieszkać?
-Oczywiście!- Viola przytuliła mnie i pocałowała tak jak ja ją przed domem. Pojechaliśmy zwiedzić nasz nowy dom. Była tam salka kinowa, 2 łazienki, kuchnia, piękny salon z kominkiem, pokój muzyczny, pokój gier i… jedna sypialnia z jednym podwójnym łóżkiem. Widziałem jak Violetta się zawahała
- Jeśli chcesz mogę spać na kanapie-powiedziałem. Ona tylko pokiwała przecząco głową i mnie pocałowała. Po 10 minutach byliśmy znowu na imprezie.

*Violetta*
Angie i tata wyszli jakąś godzinę temu zostaliśmy tylko my, Cami i Brodway, Ludmiła i Andres którzy od wczoraj byli parą, Maxi i Naty, Fran i Marco. Wpadłam na pomysł żebyśmy pojechali do naszego  nowego domu i tam zaczęli prawdziwą imprezę. Wszyscy się na to zgodzili o po 15 minutach byliśmy już w naszym domu. Zaczęła się impreza chłopacy chcieli wejść do salki kinowej i nas zostawić, ale my byłyśmy szybsze i pozamykałyśmy wszystko na klucz, oprócz naszej sypialni. Chłopacy już się tyle napili że my postanowiłyśmy wziąć resztę alkoholu i same wypić. Nagle Leon chciał odzyskać klucz i zaczęliśmy się gonić po całym domu. Zajęło nam to pół godziny a jak zeszliśmy na dół to wszyscy już spali, ja skorzystałam z okazji i wbiegłam na górę do łazienki i się zakluczyłam. Po 20 minutach Leon wparował do łazienki. Złapał mnie i zaczął namiętnie całować w pewniej chwili ja mu uciekłam do sypialni, a on wbiegł za mną i zamknął drzwi na klucz.
-Wiem, że gdzieś tu jesteś. Nie ukryjesz się przede mną.- Powiedział. Po czym znalazł mnie i rzucił na łóżko. Zaczął mnie namiętnie całować i rozpiął mi sukienkę, ja zaczynałam mu rozpinać koszulę i doszło do Tego.

*Ludmiła*
Wstałam i postanowiłam coś zjeść nagle do kuchni weszła Viola w koszuli Leona, więc łatwo było się domyślić co tam robili.
- Hej, jak się spało?- Zapytała Violetta
- Wspaniale reszta jeszcze śpi bo więcej wypili niż my. – Powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać. Postanowiłyśmy się ubrać i wyskoczyć na miasto. Zrobiłyśmy tak jak miałyśmy. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to wyjście skończy się tragicznie…


Dodaje ten rozdział wcześniej, bo się nudziłam i nie miałam co robić więc go napisałam. Trochę długi wyszedł. Następny napiszę jutro ok południa. Mam nadzieję, że blog się wam podoba. :D Pomysły na kolejne rozdziały piszcie w KOMENTARZACH ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz