Sorki, że dzisiaj nie było rozdziału, ale po pierwsze nie mam weny, a po drugie jestem od wczoraj nad morzem i za bardzo nie mam czasu. Spodziewajcie się go pod koniec tygodnia. ;) Przepraszam za opóźnienia.
Leonetta Forever
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 4 sierpnia 2013
sobota, 3 sierpnia 2013
Informacja
Nie wiem czy pisanie tego bloga ma jakiś sens. Nie komentujecie, więc nie wiem czy to czytacie. Po co mam się męczyć i na darmo pisać skoro nikt nawet tego nie zauważa? ;C
Rozdział 7
*Violetta*
Gdy dziewczyny do mnie podbiegły uściskałam je i poszłam z nimi do
Resto, ponieważ miałyśmy jeszcze 30 minut do pierwszej lekcji z Angie.
*Camila*
Widziałam jak Francesca, Ludmiła i Viola poszły do Resto, ale mi
zbytnio nie chciało się iść z nimi, byłam strasznie przybita bo podobał mi się
Brodway. Nagle ktoś usiadł obok mnie
- Co się stało? Nie wiesz, że smutek piękności szkodzi?- Powiedziała
ta osoba. Odwróciłam się i zobaczyłam że to siedzi Brodway. Byłam strasznie
zaskoczona
- Nic się nie stało tak sobie po prostu siedzę i cieszę się że Viola
wreszcie wyszła ze szpitala.- Oczywiście skłamałam, bo nie mogłam tak po prostu
mu powiedzieć, że mi się podoba.
-Ta jasne. Jakoś ci nie wieże, ale mam pomysł... może pójdziemy do
Resto po zajęciach poprawisz sobie humor i może powiesz mi co się takiego
stało.- Powiedział Brodway i objął mnie ramieniem.
- Z wielką chęcią pójdę- Ucieszona mu powiedziałam
- Spotkajmy się na miejscu o 17 dobrze?- Zapytał z nadzieją w glosie
- Dobrze, na razie muszę już iść bo się jeszcze nie przywitałam z
Violettą.- Nie chciałam jeszcze iść ale i tak zaraz miały być lekcje
- Dobrze do zobaczenia.- Powiedział Brodway i pocałował mnie w
policzek. Byłam w siódmym niebie. Pobiegłam od razu do dziewczyn i im o tym
powiedziałam ucieszyły się tak samo jak ja.
*Leon*
Zobaczyłem, że Violetta jest w Resto z dziewczynami więc nie chciałem
jej przeszkadzać w końcu długo się z nimi nie widziała. Poszedłem do Andresa i
zobaczyłem że idzie tam tez Maxi. Weszliśmy do Sali w której siedział, było
widać że jest przybity.
-Co jest Andres?- Zapytałem razem z Maxim
- Nie ważne- Powiedział ze smutkiem Andres i już chciał wychodzić ale
go zatrzymałem
-Chwila, jesteśmy twoimi przyjaciółmi, nam możesz powiedzieć wszystko-
Powiedziałem z nadzieją ze powie nam o co chodzi
- Chodzi o to, że Ty masz Violę, Maxi ma Naty, a i wygląda na to że
Brodway ma Camilę.- Powiedział Andres
- Stary na pewno sobie kogoś znajdziesz- Odparł Maxi. Nagle do Sali
weszła Ludmiła.
-Cześć chłopaki, Andres mógłbyś mi pomóc z piosenką na zajęcia Angie?-
Zapytała i uśmiechnęła się do niego. Andres od razu się rozweselił i poszedł z
Ludmiłą.
- Leon, za 2 tygodnie wasze urodziny masz coś dla Violetty?- Zapytał
Maxi
- Tak mam do niej niespodziankę, tylko nie wiem czy się zgodzi-
Powiedziałem
- Jak cię kocha to na pewno się zgodzi-Powiedział Maxi, poklepał mnie
po ramieniu i poszliśmy na zajęcia.
*W tym samym
czasie w Resto
*Violetta*
- Viola, za tydzień urodziny twoje i Leona masz coś dla niego?-
Zapytała Naty, która właśnie do nas dołączyła
- Tak mój tata pomógł mi wybierać-Odparłam z dumą. Miałam dla niego
coś o czym od dawna marzył…
-Lepiej już chodźmy na zajęcia- Powiedziała Fran a my wszystkie się z
nią zgodziłyśmy.
*6 godzin później
dom Violi
Muszę jeszcze porozmawiać z Leonem gdzie wyprawimy naszą imprezę
urodzinową, ale porozmawiam z nim o tym jutro.
*Francesca*
Zadzwoniłam do Cami, ale ona nie odbierała, pewnie dlatego, że była z Brodwayem mam nadzieję że ten
związek wypali. Nagle dostałam sms’a. „Spotkajmy
się jutro w parku o 11. Marco” Byłam ciekawa skąd on ma mój numer, ale
pewnie od Camili. Marco podobał mi się od dłuższego czasu i ja mu chyba też.
Mam nadzieję że coś z tego będzie.
*Następny dzień
rano
*Violetta*
Razem z Leonem ustaliliśmy że imprezę urządzimy w jego domu bo nie
będzie jego rodziców. Zaprosimy Angie, mojego tatę, Francescę, Ludmiłę, Naty,
Camilę, Andresa, Maxiego, Brodwaya i Marco. No właśnie Camila była wczoraj z
Brodwayem ciekawe jak poszło muszę do niej iść.
*W domu Cami
- I jak tam wczorajsza randka z Brodwayem?- Zapytałam zaciekawiona
- Wspaniale, ale mówię to tobie pierwszej…jesteśmy parą!- Krzyknęła
podekscytowana Camila.
- Jeju nawet nie wiesz jak się cieszę, a właśnie ty i Brodway jesteście
zaproszeni na urodziny moje i Leona za tydzień w sobotę.- Musiałam jej to w
końcu powiedzieć bo bym zapomniała
- Dziękujemy- powiedziała
-Niestety muszę już iść do zobaczenia w poniedziałek w studiu-
Pożegnałam się z Cami i poszłam do domu.
*Francesca*
Wystroiłam się w sukienkę w czerwone kwiatki i czekałam na Marco. Po
10 minutach przyszedł z bukietem moich ulubionych kwiatów
- Fran, będę walił prosto z mostu- Powiedział a ja się zarumieniłam
-Słucham…-Powiedziałam zaciekawiona, ale chyba wiedziałam co chce mi
powiedzieć
- Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Powiedział i mnie pocałował
- Tak, tak i jeszcze raz tak!- Krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
W parku siedzieliśmy jeszcze jakieś 3 godziny a z nim czas mi szybko mija,
odprowadził mnie do domu a ja ucieszona zadzwoniłam do dziewczyn i wszystkie
się ucieszyły.
*Tydzień później
dom Leona
*Leon*
Przyszli już wszyscy ale nie mogę znaleźć Violi. Po 15 minutach
zobaczyłem, że uradowana biegnie w moją stronę
- Chodź po swój prezent- powiedziała i zaczęła mnie szarpać przed dom.
Stało tam piękne czerwone Lamborghini. Od razu uściskałem Violettę i namiętnie
pocałowałem.
- Chcesz się przejechać?- Zapytałem Violi
-Jasne że tak!- Powiedziała i wsiadła do auta
Pojechaliśmy nad jezioro niedaleko. W pewnym momencie zapytałem się
Violetty
- Mamy już po 18 lat i tak się zastanawiam czy chciałabyś ze mną
zamieszkać?
-Oczywiście!- Viola przytuliła mnie i pocałowała tak jak ja ją przed
domem. Pojechaliśmy zwiedzić nasz nowy dom. Była tam salka kinowa, 2 łazienki,
kuchnia, piękny salon z kominkiem, pokój muzyczny, pokój gier i… jedna
sypialnia z jednym podwójnym łóżkiem. Widziałem jak Violetta się zawahała
- Jeśli chcesz mogę spać na kanapie-powiedziałem. Ona tylko pokiwała
przecząco głową i mnie pocałowała. Po 10 minutach byliśmy znowu na imprezie.
*Violetta*
Angie i tata wyszli jakąś godzinę temu zostaliśmy tylko my, Cami i
Brodway, Ludmiła i Andres którzy od wczoraj byli parą, Maxi i Naty, Fran i
Marco. Wpadłam na pomysł żebyśmy pojechali do naszego nowego domu i tam zaczęli prawdziwą imprezę.
Wszyscy się na to zgodzili o po 15 minutach byliśmy już w naszym domu. Zaczęła
się impreza chłopacy chcieli wejść do salki kinowej i nas zostawić, ale my
byłyśmy szybsze i pozamykałyśmy wszystko na klucz, oprócz naszej sypialni.
Chłopacy już się tyle napili że my postanowiłyśmy wziąć resztę alkoholu i same
wypić. Nagle Leon chciał odzyskać klucz i zaczęliśmy się gonić po całym domu. Zajęło
nam to pół godziny a jak zeszliśmy na dół to wszyscy już spali, ja skorzystałam
z okazji i wbiegłam na górę do łazienki i się zakluczyłam. Po 20 minutach Leon
wparował do łazienki. Złapał mnie i zaczął namiętnie całować w pewniej chwili
ja mu uciekłam do sypialni, a on wbiegł za mną i zamknął drzwi na klucz.
-Wiem, że gdzieś tu jesteś. Nie ukryjesz się przede mną.- Powiedział.
Po czym znalazł mnie i rzucił na łóżko. Zaczął mnie namiętnie całować i rozpiął
mi sukienkę, ja zaczynałam mu rozpinać koszulę i doszło do Tego.
*Ludmiła*
Wstałam i postanowiłam coś zjeść nagle do kuchni weszła Viola w
koszuli Leona, więc łatwo było się domyślić co tam robili.
- Hej, jak się spało?- Zapytała Violetta
- Wspaniale reszta jeszcze śpi bo więcej wypili niż my. – Powiedziałam
i zaczęłyśmy się śmiać. Postanowiłyśmy się ubrać i wyskoczyć na miasto.
Zrobiłyśmy tak jak miałyśmy. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to wyjście
skończy się tragicznie…
Dodaje ten rozdział wcześniej, bo się nudziłam i nie
miałam co robić więc go napisałam. Trochę długi wyszedł. Następny napiszę jutro
ok południa. Mam nadzieję, że blog się wam podoba. :D Pomysły na kolejne
rozdziały piszcie w KOMENTARZACH ;)
Rozdział 6
*Violetta*
Za drzwiami stał Tomas i Diego. Zaczęli się dziwnie uśmiechać więc
szybko zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam do pokoju. Oni jednak byli szybsi,
wyważyli drzwi i wparowali do środka. Nagle poczułam silne uderzenie w głowę i
upadłam na ziemię.
*Leon*
Byłem już pod domem Violetty i zobaczyłem, że drzwi są wyważone, a w
środku jest straszny bałagan. Zacząłem wołać przerażony Violettę, ale jej
nigdzie nie było. Strasznie się przestraszyłem, wsiadłem w samochód i
pojechałem jej szukać. Nigdzie jej nie było, zawiadomiłem Francescę, Ludmiłę,
Naty, Cami, Maxiego, Andresa aby pomogli mi jej szukać. Wszyscy od razu zaczęliśmy
poszukiwania, a ja pojechałem na policję. Szukaliśmy ją do 1 w nocy i nigdzie
ani śladu. Zrezygnowany poszedłem do domu Violi na wypadek gdyby wróciła i
zostałem tam na noc. Spałem na kanapie chyba tylko godzinę bo cały czas
myślałem o Violi. Rano zaczęliśmy poszukiwania od nowa.
*Violetta*
Obudziłam się w jakimś starym magazynie byłam przywiązana, nagle zobaczyłam
jakąś postać. To był Tomas, który się dziwnie uśmiechał. Pierwszy raz się go
przestraszyłam.
- Co ja tu robię? Masz mnie natychmiast wypuścić!- Krzyknęłam i
zaczęłam się szarpać.
- Co? Wypuścić? Nie ma szans.- Powiedział Tomas po czym wyszedł, a ja
się rozpłakałam. Wiedziałam, że Leon się o mnie martwi i mnie szuka.
*Leon*
Szedłem parkiem gdy nagle zobaczyłem że Diego rozmawia z kimś przez
telefon. Ten typ od razu wydał mi się podejrzany. Usłyszałem tylko: Pamiętaj, masz jej pilnować żeby nigdzie nie
uciekła. Ten jej kochaś na pewno się o nią martwi.
Wiedziałem że chodziło mu o Violettę. Postanowiłem że będę go śledził.
Cały dzień jeżdżenia za nim nagle się na coś przydał. Dojechałem za nim do
jakiegoś magazynu. Zobaczyłem, że Diego wchodzi do niego a na straży stoi
Tomas. Od razu podbiegłem do niego i go uderzyłem tak, że stracił przytomność,
a potem wszedłem do magazynu na samym środku siedziała Viola przywiązana do
krzesła i zakneblowana. Od razu do niej podbiegłem. Była nieprzytomna, cała
była we krwi. Strasznie się przeraziłem nagle przyszedł Diego, złapałem jakąś
rurę i uderzyłem do nią w głowę. Zabrałem Violę jak najszybciej do szpitala.
*Szpital
Zadzwoniłem szybko po Fran i Cami. Przyszły po 10 minutach z Andresem
i Maxim.
-Stary, co się stało?- Zapytał Andres. Zaprowadziłem ich pod salę
Violi, byli przerażeni. Opowiedziałem im to wszystko co się stało nie mogli w
to uwierzyć. Nagle przyszedł lekarz
- Jest tutaj ktoś najbliższy Violetcie Castillo?- Zapytał lekarz
- Jestem jej chłopakiem-powiedziałem, a lekarz pozwolił mi tam wejść.
- Moglibyście pójść do domu Violi i go trochę ogarnąć zanim przyjedzie
jej tata?- zapytałem się przyjaciół
-Nie ma sprawy. Zawsze możesz na nas liczyć, a teraz idź już do Violi.
Zrobiłem tak jak mi kazali. Violetta wyglądała tak niewinnie jakby tylko spała.
*Violetta*
Otworzyłam oczy i zobaczyłam że jestem w szpitalu a obok mojego łóżka
siedzi Leon i trzyma mnie za rękę. Nagle on się odwrócił i powiedział
- Nareszcie się obudziłaś- po czym pocałował mnie w czoło
- Co się stało? Pamiętam tylko że czekałam na ciebie i przed drzwiami
zobaczyłam Tomasa i Diego. Potem obudziłam się w jakimś magazynie a potem już
sama pustka.
- Nie martw się wszystko będzie dobrze zajmę się tobą.
Nagle do mojej Sali wbiegł tata i Angie, poinformowała ich Francesca.
Leon na spokojnie im wszystko wyjaśnił, a ja poszłam spać. Obudził mnie Leon
- Już jutro rano wychodzisz, ale będziesz musiała cały czas leżeć.
Twój tata zaproponował mi, żebym na razie przez kilka dni spał w pokoju
gościnnym i się tobą zajmował. Moich rodziców i tak nie ma w domu więc się
zgodziłem.- powiedział z uśmiechem na ustach
-Bardzo się cieszę, że tata cię nareszcie zaakceptował. Po czym
zasnęłam bo robiło się późno. Leon pocałował mnie w policzek i poszedł na
korytarz.
*2 tygodnie
później
Leon wspaniale się mną opiekował, ale dzisiaj musimy iść już do studia
bo dobrze się czuję. Gdy tylko tam weszłam zobaczyłam Ludmi i Fran które do
mnie podbiegły i uściskały.
To na razie na tyle kolejny rozdział dodam jutro albo
jeszcze dzisiaj, bo jestem u cioci i za bardzo nie mam czasu. Ale postaram się
jak najszybciej możecie sprawdzać czy nie ma kolejnego rozdziału już dzisiaj ok
18-19. ;D
Rozdział 5
*Violetta*
Przyszliśmy do Resto wszyscy już tam na nas czekali.
-Nareszcie jesteście-powiedziała Ludmiła
Maxi i Naty chcieli nam o czymś powiedzieć, nagle Leon odciągnął mnie
na bok
-Może powiemy im teraz, że jesteśmy razem. To dobry moment.-
Powiedział Leon
- Jasne, że tak lepsza okazja się nie trafi- powiedziałam i
pocałowałam Leona
*Naty*
- Razem z Maxim chcieliśmy wam powiedzieć, że…- Maxi mi przerwał
- Ja i Naty jesteśmy razem!- krzyknął a wszyscy zaczęli nam bić brawo.
*Leon*
- Ja i Violetta też wam chcieliśmy powiedzieć, że jesteśmy razem.-
Uśmiechnąłem się do Violi i ją pocałowałem. Reakcje były takie same jak przy ogłoszeniu
Naty i Maxiego. Siedzieliśmy w Resto jeszcze jakąś godzinę, a potem poszedłem
odprowadzić Violettę do jej domu.
- Na pewno nie chcesz wejść do środka?- Zapytała Viola z nuta nadziei
w głosie
- Nie. Jest już późno a wiesz, że twój tata nie lubi kiedy do ciebie przychodzę
po nocach- uśmiechnąłem się i pocałowałem Violę pod jej drzwiami gdy nagle
otworzył je jej ojciec.
- Nie przeszkadzam?- Powiedział to a my od razu się od siebie
oderwaliśmy.
- Przepraszam Panie Castillo, to już się więcej nie powtórzy.-
powiedziałem i chciałem się już odwrócić gdy nagle usłyszałem
- Mów mi German Leonie- Powiedział jej ojciec. Spojrzałem się na niego
a on się tylko uśmiechnął.
- Noto ja wam nie przeszkadzam, tylko Violu masz być zaraz w domu bo
jest późno.- Powiedział po czym wszedł do domu. Violetta się ucieszyła i
skoczyła mi na szyję.
- No i widzisz nie było tak źle jak myślałaś. – Powiedziałem po czym
ją pocałowałem, gdy się od siebie odkleiliśmy, przytuliłem Violettę i poszedłem
do siebie.
*Violetta*
Weszłam do domu i uściskałam tatę
- Dziękuję ci tato-powiedziałam
- Cieszę się twoim szczęściem Violetto.- Powiedział i nagle do pokoju
weszła Angie.
- Violetto masz już 17 lat, a za miesiąc 18, więc postanowiliśmy ci
zaufać i zostawić cię samą na 3 dni gdy my będziemy w Madrycie załatwiać sprawy
służbowe.- Powiedziała Angie i mnie przytuliła
- Dziękuję że mi tak ufacie, a kiedy jedziecie?- zapytałam
- Jutro z samego rana- Powiedział tata po czym mnie pocałował w czoło.
- To my już pójdziemy. Słodkich snów Violu.- Powiedziała Angie i
odciągnęła ode mnie tatę. Od razu pobiegłam do pokoju i szczęśliwa poszłam
spać.
*Rano w Studiu21
- Leon- Krzyknęłam gdy go tylko zobaczyłam.
- Hej Violu jak tam?- spytał zaciekawiony, przyciągnął mnie do siebie
i pocałował. Tak się fajnie złożyło że przechodził obok nas Tomas i wszystko
widział.
- Wszystko dobrze, ale Angie i tata wyjechali w interesach a mi nie
chce się samej siedzieć w domu, więc pomyślałam że do mnie wpadniesz na jakiś
film.
- Jasne, będę o 18 pa.- Powiedział Leon i poszedł na swoje zajęcia, a
ja poszłam do Ludmiły. Nagle do klasy wszedł Antonio z trzema nowymi uczniami
- Przedstawiam wam to jest Lara, Diego i Marco.- Powiedział Antonio po
czym wyszedł z klasy
Ja byłam zajęta gadaniem z Leonem, więc prawie niczego nie słyszałam.
*Tomas*
Na szczęście słyszałem jak Viola mówiła że będzie sama w domu i miałem
już gotowy plan. Nagle podeszli do mnie Lara i Diego i zaczęli się wypytywać o
Leona i Violettę
- Ile oni ze sobą są- zapytała Lara
- Od wczoraj, a co?- Odpowiedziałem zaciekawiony
- Widzimy, że Violetta ci się podoba i chcemy pomóc ci ich rozdzielić-
Powiedział Diego. Widać było że on nie jest z takich jak Leon tylko bardziej
wrednych tak jak ja.
Mam pomysł- Powiedziałem im o moim planie.
*Violetta*
Już dochodziła 18, nagle rozległ się dzwonek do drzwi miałam nadzieję
że to Leon. Gdy otworzyłam drzwi za nimi stał…
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że chociaż trochę się to wam podoba.
Rozdział 4
*Violetta*
Leon stał na ławce i śpiewał piosenkę Boyfriend Justina Biebera.
Wyszło mu to bardzo fajnie. Nagle gdy skończył podszedł do mnie, objął i
usiedliśmy na ławce.
*Leon*
- Teraz, albo nigdy Verdas!- powiedziałem w duchu i zebrałem się na
odwagę
- Violetto ja…- nagle mi przerwała
- Bardzo cię kocham Leon i to właśnie z tobą chcę być- Violetta
powiedziała ze łzami w oczach
-Tak!-krzyknąłem w sobie, przytuliłem ją i pocałowałem
Nagle jedna z łez spłynęła jej po policzku otarłem ją i powiedziałem
- Teraz już nic ani nikt nas nie rozdzieli
Violetta uśmiechnęła się do mnie po czym przytuliła
- Zdałam sobie sprawę że nigdy nie kochałam Tomasa tylko zawsze byleś
ty, nigdy mnie nie zawiodłeś. Myślałam o tobie, o nas całe wakacje i doszłam do
wniosku że kocham cię najbardziej na świecie i tylko ty się dla mnie liczysz.-
Powiedziała to po czym się rozpłakała, ale to były łzy szczęścia a nie smutku.
Przytuliłem ją i powiedziałem
- Violu, przez całe moje życie nie kochałem nikogo tak jak kocham ciebie
jesteś dla mnie wszystkim, całym moim życiem
*Violetta*
Leon jest taki cudowny! Po jego słowach przytuliłam się do niego i po
kilku minutach poszliśmy się przejść. Przez całą drogę czułam, że nas ktoś
obserwuje i nie myliłam się. Nagle zza krzaków wybiegł Tomas i zaczął się
wydzierać
- Violetta jesteś moja! Nigdy nie pozwolę, żeby ten wasz związek
dłużej trwał!- Powiedział i zaczął mnie szarpać, dobrze że był przy mnie Leon,
uderzył go w twarz i uciekliśmy. Usłyszeliśmy tylko
- Jeszcze tego oboje pożałujecie!
*Naty*
Chodziłam z Maxim po parku, gdy nagle zobaczyliśmy Tomasa, który miał
całą zakrwawioną twarz, ale on nie chciał z nami gadać, więc poszliśmy przed
siebie. Nagle Maxi spoważniał
- Naty, Ty bardzo mi się podobasz
i chciałem się ciebie oficjalnie zapytać…- nagle mu przerwałam
- Maxi ja cię kocham i jestem z tobą bardzo szczęśliwa- Powiedziałam
po czym go przytuliłam
- Więc chciałam ci się zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną?- Maxi
powiedział z drżącym głosem
- Tak!- krzyknęłam, przytuliłam się do niego, a on mnie pocałował
Po chwili oderwaliśmy się od niego i poszliśmy w stronę Resto, aby
powiedzieć o tym przyjaciołom.
*Leon*
Bardzo kocham Violę, ale to co wydarzyło się potem strąciło mnie z
nóg. Nagle zaczął padać deszcz więc dałem Violi moją bluzę i poszliśmy do
Resto.
---------------------------------------------------------------------------------------------
To chyba nie ma sensu, znaczy pisanie tego bloga bo widzę, że nikt pewnie tego nie czyta. Muszę się nad tym zastanowić. Piszcie w komentarzach czy pisać go dalej czy nie...
piątek, 2 sierpnia 2013
Rozdział 3 i informacja
Rozdział 3
*Violetta*
Leon zaprosił mnie do parku, to chyba będzie najlepszy moment żeby mu
powiedzieć o moim wyborze. Pewnie dlatego mnie tam zaprosił, a może dlatego że
się za mną stęsknił. Myślałam o nim całą lekcję, jaki on jest cudowny, jak
pięknie pachnie, jak jest dobrze zbudowany itp. Nagle podeszła do mnie
Francesca
- Hej Violu nawet się z najlepszą przyjaciółką nie przywitasz tylko od
razu do Leona?!- Powiedziała, a mi zrobiło się jej przykro
- Przepraszam cię Fran, ale wiesz muszę powiedzieć Leonowi, że to jego
wybrałam
- Viola to cudownie, przepięknie razem wyglądacie!- powiedziała po
czym mnie przytuliła
- Chodźmy lepiej na zajęcia Gregorio, bo on nie lubi kiedy się
spóźniamy- powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać
- Tak masz rację- Fran się uśmiechnęła i poszłyśmy
*Francesca*
Ale z tej Violetty szczęściara że ma, a raczej będzie miała takiego
chłopaka jak Leon. Mam nadzieję że i ja kiedyś sobie znajdę kogoś podobnego. W
pewnym momencie zauważyłam że Naty i Maxi gdzieś zniknęli, chyba będę musiała
pogadać Naty co jest między nimi. Naty się bardzo zmieniła tak samo jak Ludmiła
teraz wszystkie jesteśmy przyjaciółkami.
*Violetta*
Okazało się że Ludmiła wróciła z wakacji. Tak się ucieszyłam jak ją
zobaczyłam że wyściskałam ją za wszystkie czasy.
*Ludmiła*
Nareszcie jestem wśród swoich, odkąd się zmieniłam mam przyjaciół. Jak
ja mogłam być taka wredna dla nich a w szczególności dla Violi, która jest
teraz moją najlepszą przyjaciółką.
*Violetta*
Lekcje Gregoria były odwołane bo się rozchorował, a że była to nasza
ostatnia lekcja to byliśmy zwolnieni. Leon od razu pobiegł do parku. Ja, Fran,
Ludmi i Cami poszłyśmy do Resto gdzie spotkałyśmy Maxiego i Naty przy stoliku.
Wyglądali na zakochanych, nie chciałyśmy im przeszkadzać więc poszłyśmy do
parku, w pewnym momencie przypomniało mi się że miałam się spotkać z Leonem za
3 godziny. W pewnej chwili zadzwonił telefon Ludmiły, to dzwonił Leon
*Rozmowa Ludmiły z
Leonem
Ludmi: Tak, o co chodzi?
Leon: Mam dzisiaj niespodziankę dla Violetty, a ona nie
może tego zobaczyć możecie ją jakoś stąd zabrać?
Ludmi: Nie ma sprawy my się nią zajmiemy, Na razie
Leon: Wielkie dzięki, pa
- Kto dzwonił?- Zapytała Naty
- Moja mama- skłamała Ludmiła
- Możemy iść do studia mam fajną piosenkę i chciałabym ją z wami
przećwiczyć?
- Jasne, nie ma sprawy- odpowiedziałyśmy chórem i poszłyśmy w stronę
studio.
*Leon*
No nareszcie Ludmiła zabrała stąd Violę ona miała to zobaczyć dopiero
za 2,5 godziny. Zadowolony wróciłem do pracy .
*Violetta*
-Dziewczyny, ja muszę już iść bo umówiłam się z Leonem, a jeszcze chciałabym
iść do domu się przebrać-powiedziałam
- Nie ma sprawy, zdaj nam jutro relacje- Powiedziały i zaczęłyśmy się
śmiać, po paru minutach poszłam do domu.
Ubrałam turkusowo-różową sukienkę po mamie, tata powiedział że ślicznie w niej wyglądam ja go
pocałowałam, wzięłam torebkę i wyszłam. Po paru minutach zobaczyłam Leona który
stał na ławce i…
Hahaha zostawiam was w niepewności ;D Jutro będzie kolejny rozdział i
dowiecie się co zrobił Leoś, podpowiem wam tylko że jak pisałam co zrobił to
tak się śmiałam, że masakra :D
INFORMACJA Pamiętajcie o komentarzach bo nie wiem czy ktoś w ogóle to czyta i czy
jest sens dalej się męczyć i to pisać. Piszcie w komentarzach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
